Kiełbasa a nadciśnienie

 

?????????????

Lekarz zapewne przepisał jakieś leki i zalecił dietę, w tym ograniczenie spożycia soli – już nie wdając się w dalsze szczegóły. Przejęłaś się, bo nadciśnienie to przecież groźba zawału. A choroby układu krążenia to poważne zagrożenie, jedne z najbardziej groźnych chorób cywilizacyjnych. Postanowiłaś stosować odpowiednią dietę, ograniczyć sól, więc – z ciężkim sercem i ku niezadowoleniu domowników – o połowę mniej niż dawniej solisz zupy i ziemniaki. I uznajesz, że temat został załatwiony.

Nic bardzie mylnego. Sól z solniczki to tylko około 10 proc. jej dziennego zużycia – stwierdził prof. Zbigniew Gaciong z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas dyskusji medycznej, która odbyła się niedawno w Polskim Radiu. Głównym źródłem soli w codziennej diecie są, na przykład, wędliny. I dodajmy jeszcze – także żółty ser, chleb. Jeżeli więc rzeczywiście chcesz walczyć z nadciśnieniem, ogranicz spożycie kiełbasy i szynki. Może podczas minionych świąt było to trudne, ale w Nowym Roku warto o tym pomyśleć. Znacznie lepsze jest mięso na zimno, pieczone w domu, gdyż przygotowując je możesz regulować ilość zużytej soli. Zresztą przyprawami ziołowymi można trochę „oszukać” podniebienie, np. dodając lubczyku. A ponadto – ogranicz w codziennej diecie ilość żółtego sera, chleba, a zwłaszcza – białych bułeczek. Kiedyś na kursie dietetyki usłyszałam od wykładowczyni, że zjedzenie białej bułki dla organizmu ma taką wartość, jak zjedzenie łyżeczki cukru i łyżeczki soli. Nie ma tam żadnych wartości odżywczych.

UWAGA: Oczywiście ten tekst tak samo odnosi się do pań, jak i do panów, więc używanie przez mnie w teksci rodzaju żeńskiego ma charakter umowny-:)

 

Dodaj komentarz