Metoda: 4,7,8 – przyda się zestresowanym

Young Woman Having Neckache While Calculating Invoice At Desk

Atak lub ucieczka. O takiej reakcji mówi się  podczas wszystkich szkoleń dotyczących tego, jak sobie radzić ze stresem oraz wykładów psychologów na ten temat. Jest to atawistyczna reakcja, której nauczył się nasz mózg  tysiące lat temu, wtedy, gdy to zagrożenie było realne i gdy stawką  było życie. Ulubionym bohaterem w tym przykładzie jest niedźwiedź, z którym  nasz protoplasta się spotyka. Walka z  groźnym ssakiem  nie miała większego sensu, pozostawała ucieczka. Zmobilizowany  tym zagrożeniem organizm miał więc możliwość  spożytkowania zgromadzonej  w chwili zagrożenia energii.

A mobilizacja polega na tym, że  – na rozkaz mózgu –  glukoza  oraz  hormony,  produkowane w większej niż  normalnie ilości  ( m.in. kortyzol czy  adrenalina)  wspierają organy, których działanie  jest potrzebne w  groźnej sytuacji –  między innymi  serce, by dostarczało więcej krwi;  nogi, by miały więcej siły do ucieczki. Zasilanie tych części ciała  odbywa się kosztem innych, np. ograniczany jest proces trawienia (dlatego  takiej sytuacji nie chce się nam, jeść), czy też – przebiegający nieustanne w naszym organizmie –  proces podziału komórek, czyli  naprawiania  i regeneracji. Ten proces przebiega tak samo i teraz, gdy przyczyną stresu są na przykład: spięcie w pracy, kłótnia z żoną/mężem itp., tylko – nie rozładowujemy go w ucieczce.

W rezultacie  mięśnie pozostają napięte; serce kołacze jak oszalałe; zaburzona jest  produkcja  różnego rodzaju hormonów i tak dalej. Jeżeli taka sytuacja zdarza się rzadko,  organizm jakoś sobie z tym radzi, zwłaszcza, jeżeli mamy dobry zwyczaj np. chodzenia do klubu fitness kilka razy w tygodniu. Ale jeżeli stresujące sytuacje powtarzają się często, a my nie umiemy rozładować stresu, w dłuższej perspektywie  prognozy nie są dobre. Grozi nam wysokie  ciśnienie  i nadmierny  cholesterol, a  w dalszej konsekwencji  zawał serca lub udar mózgu. Albo schorzenia jelit, do nowotworów, np. żołądka lub jelita grubego, włącznie, albo  kłopoty z kręgosłupem, czemu sprzyjają  napięte mięśnie, niekorzystnie wpływające na jego  stabilność , plus jeszcze  siedzący tryb życia  bardzo dla naszego kręgosłupa niezdrowy.  Przyspieszeniu ulega także  proces starzenia organizmu.

W organizmie „wysiada” najszybciej ten organ, który jest najsłabszy. A  praprzyczyną jest  długo trwający stres, czyli – długotrwałe  zakłócenia równowagi biochemicznej  fabryki, jaką jest nasz organizm.

Czy taka droga jest nieunikniona? Nie. Wszystko zależy pod tego, jak podchodzimy do sytuacji stresogennej , czy  np. potrafimy zachować dystans  i spokój. Ale także – czy potrafimy rozładować  napięcie, już po stresie.

Metod jest wiele. Przykładowo wspomniane wcześniej odwiedzanie klubów fitness, a dokładnie – wszelkiego rodzaju aktywność  fizyczna. Ważne jest też, aby np. po stresującym dniu zdobyć się na taką aktywność jeszcze wieczorem, przed snem. W przeciwnym razie sen nie przyniesie  bowiem wypoczynku, bo albo nie będziemy mogli zasnąć, lub – organizm będący  pod wpływem stresu nie rozluźni się czasie snu i wstaniemy jeszcze bardziej zmęczeni.

Metod radzenia sobie ze stresem jest znacznie więcej: może to być medytacja, słuchanie muzyki, czytanie książek – co kto lubi. Jednak do  rozładowania nagromadzonej w ciele  energii potrzebny jest wysiłek fizyczny. Inna sprawa, że możemy nie dopuścić do tego, aby nasze napięcie w  stresującej sytuacji sięgnęło zenitu.  Do tego przyczynia się m.in. regularne uprawianie medytacji, czy  metoda: 4,7,8.

Metoda polega na specyficznym oddechu:  wdychamy powietrze nosem, licząc do czterech, potem zatrzymujemy oddech licząc do siedmiu i następnie wydychamy powietrze przez uchylone usta licząc  do ośmiu. Takie oddychanie, powtórzone kilka razy, warto zastosować w trakcie lub  tuż po stresującej sytuacji. A najlepiej pamiętać o takim  oddychania  rano i wieczorem, po cztery powtórzenia.

O tej metodzie mówiła dr Elżbieta Dudzińska podczas  I Kongresu „Bądź integralny w zdrowiu”, który odbył się w Warszawie w dniu 2 lutego. Zarówno ona, jak i znany psycholog Wojciech Eichelberger, zwracali wagę na wpływ emocji, w  tym zwłaszcza stresu, na nasze zdrowie. Tezy z wystąpień  wykorzystałam właśnie w tym artykule.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, z właściwa dieta też może nam pomóc w radzeniu sobie ze stresem. Stres powoduje utratę magnezu. Wystarczy 15 min. gwałtownego stresu, by stracić 1/2 dobowej dawki magnezu . Magnez wypłukują też z organizmu: kawa, mocna herbata, słodkie napoje, alkohol. Warto więc pamiętać o jego uzupełnieniu. Wskazane  jest jedzenie:  pestek dyni  i słonecznika, migdałów, kaszy gryczanej i innych kasz zwłaszcza gruboziarnistych, otrębów i zarodków pszennych, gorzkiej czekolady, płatków owsianych,  orzechów laskowych, pistacjowych  i włoskich, owoców  morza, bananów. Wiele z tych produktów zawiera też  witaminy z grupy B, potrzebne do wsparcia naszego systemu nerwowego, eksploatowanego nadmiernie w czasie stresujących sytuacji. Warzywa, zwłaszcza zielone, zapewnią nam dostawę kwasu foliowego, a inne warzywa oraz owoce – także zaopatrzenie w  pozostałe  witaminy  (potrzebna zwłaszcza witamina C)  oraz minerały i błonnik, niezbędne   przy zakłóceniach w  pracy jelit. Jeszcze nienasycone  kwasy tłuszczowe, zwłaszcza omega 3, czyli  – jedzmy ryby.

Ada Kostrz-Kostecka

 

 

 

 

Dodaj komentarz