Przytyłam i prawie wyłysiałam. Historia bezglutenowa (2).

W poprzednim poście napisałam, że zespół jelita drażliwego, zdaniem wielu specjalistów, to objaw nietolerancji glutenu. Na tym nie koniec.

W pewnym momencie zauważyłam, że zaczynają mi wypadać włosy, nie tak, jak każdemu, po kilkanaście czy kilkadziesiąt, ale – całymi garściami. Włosy stały się słabe, bardzo cienkie, a na skórze głowy zauważyłam czerwone „placki”. Myślałam, że to alergia na farbę do włosów, ale  lekarka-dermatolog postawiła inną diagnozę: łuszczycowe zapalenie skóry. „Pocieszyła” mnie także, że tego się nie da wyleczyć, co najwyżej zaleczyć, czyli, że  to paskudztwo będzie wracało. Dostałam jakieś maści, które nie pomagały. Nosiłam wtedy bardzo krótko obcięte włosy, bo tylko wtedy nie  było widać, jak niewiele ich zostało. Z łuszczycowego zapalenia skóry wyleczyłam się sama, maseczkami z oleju lnianego z dodatkiem oleju z rokitnika. A nie muszę już chyba dodawać, że  łuszczyca nigdy nie wróciła, gdy zmieniłam dietę.

Czy widzieliście  u kogoś rozdwajające się paznokcie? Pewnie tak, ale chyba nie takie, jak miałam ja. Paznokcie rozdwajały się nie – na końcach, lecz bywało, że do połowy paznokcia łuszczyła się górna warstwa płytki paznokciowej. O tych kłopotach także już zapomniałam.

W ostatnim okresie przed zmianą diety, gdy obciążony nietrawionym glutenem i innymi zanieczyszczeniami  mój organizm borykał się jeszcze z permanentnym stresem,  trochę przytyłam. Na pewno pomogły w tym napady „wilczego głodu” na słodycze,  po szczególnie nerwowych chwilach w pracy. Gdy zmieniłam dietę, ale także bardzo ograniczyłam cukier, nadprogramowe kilogramy zniknęły.

 

 

 

 

Dodaj komentarz